Stanowisko OSKKO ws. projektu ustawy o prawach ucznia
Zawartość strony
  1. Stanowisko OSKKO ws. projektu ustawy o prawach ucznia
  2. List osobisty – Marek Pleśniar, dyrektor Biura OSKKO
  3. Wystąpienie przed Sejmową Komisją Edukacji i Nauki
Minister Edukacji Narodowej
Al. J. C. Szucha 25
00-918 Warszawa

Stanowisko Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO)

w sprawie projektu „Rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw"

Druk sejmowy nr 2449, data pisma: 2026-04-10

Pobierz stanowisko (PDF)

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO), reprezentujące ponad 6000 dyrektorów szkół, nauczycieli oraz osób kierujących placówkami oświatowymi, przedstawia zdecydowanie negatywną opinię wobec projektu ustawy zawartego w druku sejmowym nr 2449.

Projekt, mimo deklarowanego celu wzmacniania praw uczniowskich, działa przeciwko realnemu wspieraniu dzieci i młodzieży, zawiera rozwiązania nadmiernie sformalizowane, oderwane od realiów funkcjonowania szkół. W naszej ocenie projekt nie naprawi szkoły, lecz zmieni jej naturę: zamiast wspólnoty wychowawczej opartej na relacji, odpowiedzialności i współpracy, kreuje model szkoły oparty na procedurach, skargach, odwołaniach i permanentnym, paraliżującym działania sporze formalnym. Zmienia przestrzeń życia szkoły w królestwo roszczeń i oskarżeń.

Projekt opiera się na filozofii, w której szkołę traktuje się nie jak partnera rodziny i ucznia, lecz jak potencjalnego przeciwnika, którego działania należy stale kontrolować i kwestionować. Nauczycieli stawia się nie po stronie ustawodawcy (i po stronie ucznia) – lecz zniechęca do współpracy z opresyjnym systemem. Zapowiedzi MEN tchną brakiem zaufania i szacunku do nauczycieli. Nie budują autorytetu nauczyciela. Wbrew deklaracjom i wypowiadanym słowom, o ww. szacunku i poważaniu autonomii nauczyciela.

Poniżej wskazujemy zasadnicze słabości projektu:

I. Proceduralizacja szkoły i tworzenie „szkolnego kodeksu karnego"

Niepokojące są przepisy dotyczące odpowiedzialności uczniowskiej. Projekt tworzy rozbudowany system postępowań, który w praktyce zaczyna przypominać szkolny kodeks karny. Pojawiają się, naszym zdaniem kuriozalne: „strony postępowania", świadkowie, osoby pokrzywdzone, odwołania, „swobodna ocena dowodów", domniemanie niewinności, ostateczne decyzje, formalne procedury doręczeń.

Upominamy pomysłodawców, że zamieniają język pedagogiki na język postępowania administracyjnego i karnego. Tymczasem szkoła nie jest i nie chce być sądem. Nie jest oparta na karach i ich żmudnym uzasadnianiu. W proponowanej praktyce każda trudniejsza sytuacja wychowawcza może zostać zamieniona w wielotygodniowy konflikt proceduralny. Przy obecnym poziomie roszczeń wobec szkół, obecność prawników w szkole stanie się codziennością. Już takie sytuacje odnotowujemy – lecz na mniejszą skalę.

W sytuacji gdy np. uczniowie m.in. krzywdzą się, obrażają w Internecie, szkoła chce szybko: ochronić uczniów, wysłuchać uczniów i rodziców, przywrócić bezpieczeństwo klasy.

Dzisiaj robią to wspólnie: wychowawca, pedagog, psycholog, nauczyciele, dyrektor.
Po wejściu ustawy pojawi się: odrębna „instancja", formalne procedury, „gromadzenie materiału", wysłuchiwanie stron, formułki o możliwości odwołania, ryzyko zarzutu proceduralnego. Najważniejsze przestanie być pytanie: „jak pomóc uczniom i uspokoić sytuację?", a zacznie: „czy procedura została przeprowadzona idealnie?" To nie zwiększy bezpieczeństwa szkoły, lecz zwiększy lęk przed podejmowaniem niezbędnych decyzji.

II. Projekt znacząco osłabia sprawczość szkoły.

Dyrektor odpowiada za: bezpieczeństwo podopiecznych, organizację szkoły, reakcję na przemoc, ochronę uczniów, utrzymanie ładu wychowawczego. Ale omawiany projekt obudowuje jego działania: kolejnymi procedurami, opiniami, odwołaniami, możliwością ingerencji kolejnych rzeczników.

To prowadzi do paraliżu decyzyjnego. Dziś nauczyciel jeszcze próbuje reagować w trudnych sytuacjach. Po wejściu ustawy zacznie kalkulować czy nie rozpocznie się formalne postępowanie, czy zostanie uwikłany w kolejne odwołania. Czy warto reagować.
Ponownie, (bo nie jest to pierwszy projekt tak skutkujący) najbardziej ucierpią uczniowie niesprawiający problemów. Bo szkoła będzie musiała poświęcać więcej energii na zabezpieczanie procedur, a coraz mniej na wychowanie i nauczanie.

III. Szkolny rzecznik praw uczniowskich jako „urząd wewnątrz szkoły"

Projekt tworzy w szkole nową funkcję o niezwykle szerokich kompetencjach. Szkolny rzecznik praw uczniowskich ma: przyjmować skargi, prowadzić działania wyjaśniające, umożliwiać anonimowe zgłoszenia, współpracować z rzecznikami zewnętrznymi, uczestniczyć w postępowaniach, prowadzić działalność informacyjną, organizować mediacje, kontaktować się z instytucjami spoza szkoły. Powstaje pytanie o ustawowe zadania dyrektora – to przecież on reprezentuje szkołę na zewnątrz.

W praktyce projekt tworzy w szkole quasi-urząd. Ma on funkcjonować wewnątrz społeczności nauczycielskiej. Często ponad głową i w kontrze do wychowawcy, pedagoga, psychologa, dyrektora. Odchodzi od modelu współpracy i zastępuje go modelem formalnej skargi.

Tymczasem szkoła przez lata wypracowała znacznie lepszy, działający model. Po pierwsze prawdziwym, co dzień wykonującym swoje zadania rzecznikiem ucznia jest – wyraźnie nieszanowany przez MEN – wychowawca klasy.
Po drugie, trudne sytuacje rozpoznaje zespół ludzi: wychowawca, pedagog, psycholog, nauczyciele uczący.
Za nadzór nad tymi działaniami wewnątrz szkoły odpowiada kolejna instancja – dyrektor. (Tu pojawia się uwaga – takim rzecznikiem ucznia na zewnątrz szkoły jest dziś wizytator zajmujący się konkretną szkołą i kurator oświaty. Czy pomysł wprowadzania równoległej instytucji „super urzędnika" na poziomie powiatu, województwa nie jest wręcz policzkiem dla tych urzędników?)

Szkołę osłabiano latami w tych działaniach, dziś nauczyciele i wychowawcy nie mogą znać sytuacji domowej ucznia, jego szczególnych potrzeb edukacyjnych, musimy występować do sądu rodzinnego aby się dowiedzieć czegokolwiek o uczniu i jego życiu. Ten trend trwa w omawianym projekcie.

Funkcję rzecznika ma, zdaniem pomysłodawców, pełnić opiekun samorządu uczniowskiego (nb. bez dodatkowego etatu, czasu pracy, wynagrodzenia, realnego wsparcia organizacyjnego). Ta sama osoba ma być jednocześnie: nauczycielem, opiekunem samorządu, rzecznikiem, odbiorcą anonimowych zgłoszeń (tworząc równoległy obieg informacji poza zespołem wychowawczym szkoły). To tworzy konflikt ról, kompetencji.

IV. Pole dla permanentnych sporów i odwołań

Projekt tworzy ogromne pole dla niekończących się sporów proceduralnych, prawnych. Każda szkoła (każda instytucja) ma niewielką grupę osób wykorzystujących każdą możliwość formalnego konfliktu. Ta ustawa daje im potężne nowe narzędzia. Zamiast szybkiego rozwiązania problemu pojawią się: odwołania, kolejne instancje, skargi, zaangażowanie rzeczników, formalne procedury.

V. Rada szkoły jako ciało rozpatrujące prywatne konflikty uczniów

Niewłaściwe jest uczynienie rady szkoły organem odwoławczym. Projekt przewiduje, że rada szkoły będzie rozpatrywać odwołania od kar uczniowskich. A jest to przecież ciało społeczne, złożone częściowo z nieprofesjonalistów. Gdy zajdzie sytuacja w rodzaju konfliktu emocjonalnego między uczniami, oskarżenia o cyberprzemoc, przemocy rówieśniczej, kryzysu psychicznego ucznia, konfliktu relacji osobistych – takie sprawy mają trafiać do kolegialnego organu złożonego z przedstawicieli różnych środowisk. Bez wymaganych kwalifikacji pedagogicznych, prawnych, odpowiedzialności. Czasem uwikłanych w roztrząsane sprawy, chociażby tylko środowiskowo.

Kto zagwarantuje: dyskrecję, ochronę danych wrażliwych, brak stygmatyzacji, ochronę relacji między uczniami i rodzicami? Szkoła nie może zamieniać dramatów dojrzewających dzieci w formalne postępowania quasi-sądowe roztrząsane na forum publicznym na wzór „szkolnego kolegium do spraw wykroczeń". Od tego mamy zawody zaufania publicznego – nauczycieli, pedagogów, psychologów, urzędników kuratorium, sędziów rodzinnych.

VI. Obowiązkowe rady szkół i przymusowa partycypacja

Projekt wprowadza obowiązkowe istnienie rad szkół. Partycypacja obywatelska ma sens wtedy, gdy wynika z potrzeby społeczności. Nie wtedy, gdy staje się ustawowym obowiązkiem. To zapewnia dziś istniejące prawo. Dzisiaj w polskich szkołach dobrze działają rady rodziców. Są realnym partnerem dyrektora i nauczycieli. Projekt zdaje się tego nie dostrzegać. Znamiennym jest niezapraszanie do poważnych konsultacji reprezentacji członków rad rodziców (podkreślamy – realnie mających dzieci w szkole – tu i teraz).

Zamiast wzmacniać istniejące i sprawdzone mechanizmy współpracy, tworzy się kolejne obowiązkowe struktury, które w wielu szkołach będą miały charakter wyłącznie formalny. Będzie on wręcz fasadowy – bo szkoły borykają się z niechęcią do udziału w takich ciałach, już stworzenie rady rodziców jest wyzwaniem.

VII. Projekt dramatycznie zwiększa biurokrację.

Szkoły będą musiały: zmieniać statuty, tworzyć nowe procedury, obsługiwać rzeczników, prowadzić dodatkową dokumentację, anonimizować dane, pilnować terminów proceduralnych, publikować kolejne dokumenty, organizować nowe wybory i organy. Towarzyszą temu braki kadrowe, coraz trudniejsze sytuacje psychofizyczne uczniów, przeciążenie nauczycieli.

Dostrzegamy w proponowanych zmianach brak znajomości tych realiów szkoły. Projekt sprawia wrażenie przygotowanego bardziej z perspektywy teorii prawnej i aktywizmu proceduralnego niż doświadczenia codziennego funkcjonowania szkoły.

VIII. Podsumowanie i postulaty

Projekt traktuje szkołę nie jak wspólnotę wychowawczą, lecz jak urząd wymagający wzmocnionego nadzoru, kontroli i proceduralnego rozliczania.

W proponowanych rozwiązaniach szkoła przestaje być miejscem: wychowania, współpracy, budowania relacji, odpowiedzialności, edukacji i rozwoju młodego człowieka, a staje się przestrzenią: formalnego sporu, skargi, odwołania, procedur, wzajemnej nieufności.

Tymczasem dobra szkoła nie powstaje dzięki nieufności i braku szacunku. Powstaje dzięki: mądrym nauczycielom, odpowiedzialnym dyrektorom, współpracy z rodzicami, relacjom opartym na zaufaniu, autorytecie, wspólnym poczuciu odpowiedzialności za młodego człowieka. Jeżeli szkoła zacznie funkcjonować przede wszystkim w logice obrony przed skargami, roszczeniami, proceduralnym sporem, przegrają wszyscy: nauczyciele, dyrektorzy, rodzice, uczniowie.

Dlatego apelujemy o odrzucenie projektu w obecnym kształcie i – jeśli taka jest determinacja resortu edukacji – przygotowanie nowych rozwiązań wspólnie z prawdziwymi praktykami prowadzącymi polskie szkoły każdego dnia.

Zgłaszamy postulaty do pracy na przyszłość – dla realnego wzmocnienia opieki nad uczniami i zapewnienia im dobrej, troskliwej edukacji:

  1. Konieczne jest pilne wprowadzenie wymagań co do programów praktycznego kształcenia nauczycieli w kierunku roli wychowawcy klasy. Nauczyciele nie umieją tego i uczą się roli wychowawcy sami.
  2. Zadania dzisiejszego wychowawcy klasy – realnego, codziennego „rzecznika ucznia" powinny być objęte energicznymi działaniami MEN, szkoleniami, badaniami naukowymi.
  3. Zadania opiekuna samorządu szkolnego – jw.
  4. Reprezentantami ucznia w szkole są jego rodzice/opiekunowie prawni. Należy wreszcie to zauważyć i honorować.
  5. NIE – dla przymusu zakładania kolejnych ciał społecznych. TAK – dla istnienia rad szkół powołanych z woli środowiska szkolnego. „Przymusowa partycypacja obywatelska" w postaci obowiązku zakładania rad szkół jest wręcz niekonstytucyjna. Nikt nie pytał obywateli czy chcą uprawiać taką działalność. Powinni oni mieć prawo zdecydować czy chcą takiej rady – tak jak jest aktualnie. Zmiana tego stanu zmierza ku fasadowym działaniom i fasadowym radom.
  6. Powrót poszanowania, stale lekceważonej, zasady pomocniczości państwa i autonomii społeczności szkolnej. Sztywne centralne przepisy, niebędące własnymi ustaleniami społeczności szkoły, czynią taki sztywny kodeks ciałem obcym w szkole. Swoistym „szkolnym kodeksem karnym i odwoławczym". Szkolne regulaminy, zawierane w statutach powinny nadal pełnić swoją rolę. Proponowane „umieszczenie w jednym miejscu" zasad uczniowskich nie jest do końca niezbędnym zabiegiem – bo to szkoła jest „jednym miejscem", które skupia działania państwa wobec edukacji dzieci i młodzieży. I to ona uczy samostanowienia i sprawczości. Jak tego ma uczyć instytucja sama pozbawiona sprawczości?
  7. Rozwój kompetencji kadry kuratoriów oświaty. Dziś to wizytatorzy pełnią rolę opiekunów ucznia tam, gdzie nie podołała szkoła. Powinni być w tym zakresie szkoleni i wspierani. Ewentualny rzecznik praw ucznia – jako inicjator i koordynator tych działań może być dobrym pomysłem. Lecz z poszanowaniem wieloletniego nakładu pracy wizytatorów.
  8. Idea „oderwanego rzecznictwa ucznia". Zapomina się, że uczeń nie jest odrębnym bytem, lecz istnieje także poza szkołą – wszędzie jest tym samym dzieckiem/młodym człowiekiem. Potrzebujemy współpracy instytucji zajmujących się dziećmi, bez rozdziału na opiekuńcze, lecznicze, edukujące itd. To nie szkoła jest winna wszelkiemu złu, jakie spotyka dzieci, wręcz przeciwnie – nawet nie mamy prawa znać sytuacji rodzinnej dzieci, rozpoznawać oznak krzywdzenia, potrzeb życiowych. Znane powszechnie przypadki krzywdzenia i zaniedbywania niemal zawsze odbywają się w domu i rodzinie – to jest czas i miejsce na uwzględnienie tego faktu. Tym powinien się zająć ustawodawca i naprawdę stworzyć „jedno miejsce" – gdzie skupimy uwagę na prawach dziecka w Polsce.

Na ręce: p. Posłów, Ministra Edukacji Narodowej, środowiska nauczycielskiego, mediów.

Z poważaniem: Zarząd OSKKO.

Komentarz do debaty
List osobisty do środowiska – Marek Pleśniar, dyrektor Biura OSKKO
W odpowiedzi na głosy wywołane stanowiskiem OSKKO · 15 maja 2026

Piszę z potrzeby serca i, uwierzcie, z ogromną pokorą, staram się by to było czysto osobiste. Ale adresaci nie są tylko osobiści. Jestem z OSKKO. Od ćwierć wieku tworzymy z Przyjaciółmi społeczność dyrektorów szkół. Nawet nie było wtedy Facebooka, a my już byliśmy.

Formułując nasz głośny protest przeciwko urzędniczej machinie, doskonale wiem, że trafny byłby znany cytat: „stoję na barkach gigantów". Ale, jako jeden z nich, z Was - wiem że wcale nie gigantów, tylko najskromniejszych ze skromnych - nauczycieli, wychowawców, dyrektorów szkół. Już tyle lat opieram się na ich, na Waszej mądrości, wiedzy, tysiącach godzin dyskusji z masą wybitnych ludzi, praktyków i ekspertów. Z OSKKO i całego środowiska twórców szkół. Dojrzałych, mądrych, głęboko zobowiązanych osób.

Tylko to daje mi jakiekolwiek prawo do tej wypowiedzi. To ważne: prawa ucznia są dla nas święte. Podmiotowość młodego człowieka to fundament bezpiecznej szkoły. Nasz sprzeciw wobec ustawy nie jest wymierzony w dzieci, lecz w bezduszną, technokratyczną procedurę, która zamiast pedagogiki wprowadzi do szkół kulturę nieufności i paraliżujące procedury rodem z sali sądowej. Korzystając z osobistego tonu, ale i czując to co czują pracownicy szkół, pozwalam sobie zwrócić się bezpośrednio do osób, z którymi dziś w tej debacie się nie zgadzam, choć głęboko wierzę w ich dobre intencje.

List polemiczny do Pani Minister Barbary Nowackiej

Szanowna Pani Minister, piszę te słowa nie po to, by Panią zwalczać. Piszę je z poczuciem głębokiego zawodu, że głos fachowców, ludzi którzy zjedli zęby na zarządzaniu oświatą, nie został przez Panią wysłuchany. Pragnę, aby ten list był impulsem do Pani refleksji. W jednym ze swoich wystąpień (podczas wtorkowego posiedzenia Komisji Edukacji i Nauki) użyła Pani nośnego, ale głęboko niesprawiedliwego hasła: „Świat należy do młodych, zauważmy to."

Pozwolę sobie na, zapewniam, pełną szacunku polemikę z tym zdaniem. Świat nie należy tylko do młodych. Świat należy do każdego człowieka – bez względu na wiek, doświadczenie czy pozycję. Co więcej, w szerszym ujęciu, świat nie należy wyłącznie do nas, ludzi. Nieprawdaż? Młodzi ludzie nie są właścicielami świata. Są jego przyszłością. I właśnie dlatego, że są jego przyszłością, naszym świętym, dorosłym obowiązkiem jest ich mądrze kształcić i przygotować do przejęcia tej odpowiedzialności. Kiedy zwalnia się dorosłych z roli przewodników na rzecz ślepych procedur, odbiera się młodzieży szansę na autentyczny rozwój.

Do Młodych Ludzi z młodych NGO forsujących ten projekt

Zwracam się teraz do Was – młodych aktywistów, którzy z taką pasją walczycie o tę ustawę. Widzę Wasze zaangażowanie i wiem, że robicie to w wierze, iż forsujecie dobro i proponujecie nam jasną sytuację prawną dzieci i młodzieży w szkole. Szanuję Waszą energię. Jednak w Waszych argumentach pojawia się niebezpieczny dla codzienności szkoły ton. Zestawiacie 600 tysięcy nauczycieli przeciwko 5 milionom uczniów. Twierdzicie, że to nierównowaga, że w szkole decyzyjność nie jest proporcjonalna. Macie rację – szkoła nie jest i nie może być strukturą czysto proporcjonalną. Ale nie wynika to z chęci dominacji dorosłych.

Pomyślcie o tym: nie bez powodu dwunastoletni człowiek nie może być sądzony i skazany jak dorosły. Prawo chroni go przed pełną odpowiedzialnością, bo uznaje, że na tym etapie życia wciąż się rozwija. Właśnie dlatego młody człowiek potrzebuje w szkole mistrza, przewodnika, sensei.

Szkołę prowadzą nauczyciele. Robią to dla Was, a nie przeciwko Wam. Naszą rolą jest Was strzec, uczyć, czasem stawiać mądre granice i wychowywać. Zamiana tej relacji w permanentny proces „sądowy", gdzie uczeń i nauczyciel stają się przeciwnikami procesowymi, zniszczy istotę edukacji. My i Wy w szkołach chcemy czasu, a nie paragrafów. Powiedzcie - kto Wam zostanie, gdy nadejdzie zły czas w Waszym młodym życiu? Do kogo się zwrócicie, gdy z nas uczynicie obojętnych urzędników a nie swoich pedagogów? Obrońców?

Zwracam się do Was wszystkich: MEN, młodzieży, nauczycieli

Ten projekt ustawy w obecnym kształcie przyniesie nam biurokratyczny paraliż. Wyobraźcie sobie konsekwencje zapisu prawnego o karze dla „niegrzecznego ucznia" - z katalogu kar proponowanego przez MEN: kiedy uczeń dostanie karę zakazu wyjścia do kina czy na wycieczkę, a machina odwoławcza do Rad Szkół będzie trwać (proponowane) 30 dni, szkoła stanie w miejscu. Dzieci nie pójdą do tego kina. Przecież to idiotyczne? Tego właśnie chcemy?

I co dalej? Będziemy produkować ... - wybaczcie, będzie nieładnie - pisma - „dupochrony", pisać protokoły, zbierać dowody i przesłuchiwać rówieśników w roli świadków, zamiast rozmawiać? Pedagodzy w szkołach chcą, potrzebują czasu. Czasu na relacje, na wysłuchanie drugiego człowieka (tak - Was), na popełnianie błędów i ich wspólne naprawianie. Konfliktów w szkole nie rozwiązuje się w postępowaniu dowodowym. Rozwiązuje się je rozmową, nader często - w cztery oczy. Nie tona papieru.

Gdy byłem dyrektorem szkoły, wysłałem do domu „krnąbrnego" ucznia jego nowego wychowawcę - na rozmowę z mamą chłopaka. I ta mama, przy herbacie, w kuchni powiedziała wychowawcy, że.. „wie pan, ja go nie kocham tego mojego syna". Wychowawcą, świeżo upieczonym nauczycielem to wstrząsnęło i zmieniło na lata jego postępowanie wobec swojego ucznia. I innych. Wstrząsnęło nim i kazało mu wykazać głęboką empatię. Mnie to zmieniło też na całe życie - zrozumiałem jak ważna jest rozmowa. Ile kosztuje nasze każde słowo i czyn.

To są codzienne sytuacje z życia szkoły. Czy byłoby inaczej, gdybyśmy zjawili się na tej rozmowie z kwestionariuszem na użytek postępowania prawnego? Odhaczyli kratki w tym formularzu i sobie poszli?

Znam moich przyjaciół z OSKKO, zaryzykuję, że mogę powiedzieć to w ich imieniu: proponujemy mądry kompromis - wycofajmy się z niszczących szkołę procedur wewnętrznych. Poprzyjmy prawa ucznia i stwórzmy profesjonalnych, bezstronnych Rzeczników na poziomie województwa – bezpośrednio w strukturach Kuratoriów Oświaty, tak jak przed laty proponował wybitny autorytet, prof. Andrzej Zoll. Ochrońmy prawa młodych profesjonalnie, nie niszcząc przy tym autonomii pedagogów. Nihil novi. To już wymyślono. Sprawdźcie.

Dziękuję Wam wszystkim za każdy głos w tej debacie i głęboko wierzę, że usiądziemy do stołu jako partnerzy, a nie wrogowie.

ps. zapraszamy młodych aktywistów, którzy żarliwie przemawiali we wtorek w Sejmie, na Kongres Zarządzania Oświatą w październiku. Chcemy Was wysłuchać. Chcemy porozmawiać. Jesteście przyszłością. Ale my nie jesteśmy jeszcze przeszłością - Wy i my mamy tylko siebie.

Wystąpienie Marka Pleśniara, dyrektora Biura OSKKO, podczas obrad Sejmowej Komisji Edukacji i Nauki, prezentującego stanowisko Stowarzyszenia ws. „Rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw”.
Niestety, przewodnicząca Komisji pozwoliła jedynie na wypowiedź dwuminutową.

Pobierz stanowisko (PDF) Kod QR – stanowisko OSKKO